Wziąłem sobie dziś na jazdę próbną Gutka V85 TT.
Designersko jest to jeden z niewielu motocykli, który rozwala mi cycki. A na pewno jedyny w moim (jakim-takim) zasięgu. Czy tam w okolicach zasięgu.
Z perspektywy sofy (laptop-winko-kocyk, te sprawy) fajny sprzęt akurat pod moje potrzeby - solo, raczej bez napinki, bez potrzeby udowadniania światu, że jestem prawdziwym motocyklistą itp.
Trochę kasy trzeba wydać, ale też… 4 lata fabrycznej, bezwarunkowej (=bez limitu km) gwarancji, wał Kardana…
No nic, jedziemy!
Czasu było do półtorej godziny, więc się wyświetlaczem za bardzo nie bawiłem, nie obchodziłem moto 8x dookoła itp. Po prostu jazda wte i z powrotem krajową dróżką, trochę zakrętów, sprawdzone proste i wzniesienia, jakiś parking do zrobienia paru krążków.
No więc:
- szarpnięcie przy uruchamianiu silnika ma znamiona uroczego, wibracje ogólnie odczuwalne - miłe, ale nie powalające
- elastyczność/moc - cóż, punkt odniesienia to NCek, także ten… Odczuwalnie (ale znowu: nie powalająco) mocniej; elastyczność zdecydowanie większa
- jazda na stojąco BARDZO cacy
- pozycja, feeling: jeszcze nieco wygodniej niż na NCku. Feeling: miło, ale znowu: nie jakoś urzekająco lepiej
- wyświetlacz: bardzo czytelny, obsługa intuicyjna
Teraz clou.
Biegi w NCku wchodzą tak, że naprawdę trudno mi sobie wyobrazić, żeby gdzieś aż tak jakwmasełkowato wchodziły. Liczyłem się więc z tym, że będzie toporniej (jeździłem już w życiu paroma sprzętami i w każdym skrzynia biegów chodzi mniej lub bardziej, ale zawsze toporniej niż w moim).
I tak też było, ale akceptowalnie.
Hehe, do czasu....
Po 40km zrobiłem nawrót i … od tego momentu … nie udało mi się wrzucić N. Ani razu. Kurwa, podjąłem kilkadziesiąt prób - z góry, z dołu, z boku, stojąc, jadąc, przygazowując, przyhamowując ("na leżąco, na stojaka, w cycki, w dupę i na raka") - i ... nie udało mi się wrzucić N!
Parę razy przy takiej walce JAKAKOLWIEK zmiana biegu w zakresie 1-2-3 okazała się megatrudna (siła! siła!), ale jednak możliwa. No ale N mi raz, może 2 MIGNĘŁO, ale się nie wbiło.. Czerwone światła na sprzęgle itd, no, wesolutko - walka o życie!
Jak zajechałem do salonu, to pani, która mi go wydawała, była akurat na zewnątrz, to ja jej, że te biegi to jakiś koszmar, a ona „ale one tak mają, to normalne, dopóki nie są dotarte” (sic! kurwa sic!!!), ale jak się zaczęła bawić (biegami….), to się jednak spłoniła, że coś tu rzeczywiście jest nie tak.
Po jakimś czasie (trochę to trwało) odnalazła N, jakkolwiek raz czy drugi wciśnięcie biegu w dół (z N) generowało zapalenie się cyfry ... 2 heheh, itd…
Podejrzewam jakiś fakap (w sensie: zły los, jednostkowa sytuacja), ale mimo wszystko trudno mi pojąć, jak w NOWYM sprzęcie (demówka - 200km) jest to wgl możliwe.
Mając tę przygodę w lewych kończynach i przede wszystkim w głowie długo się nie mogłem otrząsnąć; siedziało mi to we łbie dobrych 150km na NCku… Horror.
Summary:
jakby uznać, że to jednak fakap (czyli nie przekreślać modelu), to sprzęt przyjemny, ale wygląda lepiej, niż jeździ - wygląda (oczywiście IMHO) powalająco, jeździ poprawnie. Wartość dodana w stosunku do NCka byłaby znikoma (wynikałaby li tylko z większej mocy po prostu).
Także ten…
Ludzie, róbta jazdy próbne!




